wtorek, 15 kwietnia 2014

7 tygodni długiego czekania i w końcu!

Hej:) Chciałam poinformować, że opowiadanie pojawi się w czwartek, gdyż mam dużo nauki na jutro :(
WRESZCIE, DZISIAJ DOSTAŁAM MÓJ UPRAGNIONY KOMIKS THE RIFT, KTÓRY SZEDŁ DO MNIE OK. 7 TYGODNI.
Jestem bardzo szczęśliwa. Gdy go dostałam nie mogłam uwierzyć ;o
Przeżyłam 60 dni czekania... sama nie wiem jak to zrobiłam:)
Wiecie jak wygląda i na pewno już go czytaliście, ale mieć go w rękach...to jest wspaniałe uczucie *-*
Widzieliście już nowy screen z księgi III? Jest niewyraźny, lecz kilka osób starało się domyślać kim on może być. Według mnie może to być członek Białego Lotosu, kiedy się bliżej przyjrzycie zauważycie znak, na "płaszczu".
Z drugiej strony może to być nomad Powietrza, gdyż to wygląda jak naszyjnik. Możecie też myśleć inaczej :)




sobota, 12 kwietnia 2014

Dzień Avatara się zbliża!

Hej:) Wielkimi krokami zbliża się do nas DZIEŃ AVATARA! Pewnie nie wiedzieliście, że coś takiego jest....ale jest!
28 kwietnia 2006 roku został wyemitowany odcinek "Dzień Avatara", w którym na cześć Aanga jadło się nieusmażone ciasto! :)
Nie zapomnijmy o nim i świętujmy go razem! Maratony, fanowskie rysunki, przebrania~cosplay'e, jedzenie nieusmażonego ciasta, wszystko co chcemy!
  

NIE ZAPOMNIJMY!
TO NASZ ULUBIONY SERIAL!
MUSIMY TO ŚWIĘTOWAĆ!
PONIEWAŻ JEST ON NIEZWYKŁY!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Chapter 15: Przeszłość kładzie się cieniem na teraźniejszości.

Hej :) Przepraszam, że tak długo musieliście czekać :>
Miłego czytania :)



 Zapadła noc. W pałacu władcy Ognia było ciemno, a kolejna część straży podążała na wartę. Gwiazdy przepięknie oświetlały wielkie i niesamowite miasto Ba Sing Se. Aang wraz z Katarą siedzieli w komnacie Zuko i oczekiwali na odpowiedź. Mnich nie spuszczał oka z z przyjaciela… jeżeli jeszcze mógł go tak nazywać.
- Powiesz mi w końcu?! Kto zabił moich rodziców! Jesteś mi to winien!- krzyczał rozgniewany chłopak. Katara złapała go za rękę i poprosiła go, aby trochę się uspokoił. Zuko spojrzał na Aanga i zacisnął pięści.
- Twoich rodziców zabił…- kropelki potu zaczęły spływać władcy Ognia po czole.
- Kto?! Powiedz mi w tej chwili!- mnich nie mógł się uspokoić.
-… Roko. – wydusił z siebie cichym głosem.
- Co?! Co ty mówisz?! Przecież on nie mógł tego zrobić! On już wtedy nie żył!- Aang był przerażony, tym co usłyszał. Roko…, ale to niemożliwe!
- To prawda… nie żył już, ale byłeś jeszcze dzieckiem i Roko ukazał się Sozinowi i ludziom w Yu Dao. Sto lat temu mój pradziadek miał wizję nowego świata. Chciał, aby jeden naród przekształcić w cztery: Ziemi, Ognia, Powietrza i Wody. Avatar Roko.... mój drugi pradziadek nie pozwolił na to. Twoi rodzice, Kori i Noren byli za rozłączeniem jednego narodu. Roko nie chciał ich słuchać. Nie wiedział wówczas, że Noren jest synem władcy Ognia, Sozina. Mój pradziadek nie był potężny w stanie Avatara, dlatego, gdy twoi rodzice sprzeciwali się jemu, on nie zamierzał ich słuchać i nieświadomie wszedł w stan Avatara….- Zuko opowiadał, patrząc się na Aanga.
- Czekaj… twoim pradziadkiem był Avatar Roko?!- władca Ognia spuścił wzrok w dół, a Katara dała do zrozumienia Aangowi, że władca chce dalej opowiadać.
- Mój pradziadek próbował ich chronić, nie chciał, aby im się coś stało, gdyż wiedział, że Roko był doświadczonym Avatarem. Niestety… Roko nie kontrolował się i… potężny płomień ognia trafił w twoich rodziców.. Najlepsi uzdrowiciele w miasteczku starali się ich uratować… niestety nie udało się. Nie rozumiem tylko, dlaczego twoi rodzice podejrzewali, że tak się stanie.
- Nie mogę w to uwierzyć…, jak Roko mógł to zrobić. Czyli, że to… ja zabiłem moich rodziców w poprzednim wcieleniu?.. Mam już tego wszystkiego dosyć.- po policzkach mnicha zaczęły spływać delikatne łzy. Katara przytuliła się do niego i próbowała go pocieszyć. Zuko wstał i wyszedł, zostawiając parę samą. Wiedział, że Aang musi to sobie poukładać i pewnie straci zaufanie do niego.
  Mnich usiadł na podłodze i schował twarz w kolanach. Dziewczyna przykucnęła przy nim i delikatnie położyła twarz na jego ramieniu. W głowie Aanga plątało się wiele myśli, lecz nie dobrych, tylko złych. Jeżeli to prawda… jeżeli to Roko zabił jego rodziców?! Aang jest wcieleniem poprzedniego Avatara… Nie chciał nawet o tym myśleć. Potrzebował spokoju, chwili wyciszenia.
- Nie wytrzymam tego… to dla mnie zbyt wielka presja. Nie jestem w stanie dźwigać obowiązków Avatara i kolejnej wojny, która wisi w powietrzu. Jeszcze prawda o moich rodzicach… jak o tym myślę, czuję, jak przeszywa moje ciało ból i cierpienie.
- Rozumiem cię, kochanie. Proszę cie, nie obwiniaj się za to, co zrobił Avatar Roko… to nie ty to popełniłeś, tylko on.- Katara wiedziała, co mnich czuł. Smutek, ból… dziwne poczucie samotności i odrębności. Czuła to samo, gdy straciła matkę. Najważniejszą osobę w jej życiu. W tak krótkim czasie, mogą odejść osoby, które kochamy i na których naprawdę nam zależy.
  Aang wstał i wziął dziewczynę za rękę. Katara wtuliła się w szatę mnicha, a on objął ją w pasie. Wpatrywała się w szarookiego chłopaka. Mnich delikatnie i czule pocałował ją w czoło. Wyszli z pałacu i podążali w stronę Appy. Aang musiał odpocząć od wszystkich spraw, które go uciągały. Był tylko piętnastolatkiem, który musiał chronić cały świat.
- Aang, poleć sam. Ja musze tu zostać, porozmawiam z Zuko.- dziewczyna delikatnie pocałowała chłopaka w usta i czekała, aż mnich wsiądzie na wielkiego bizona.
- Wrócę tu za kilka dni, obiecuję.- rzekł mnich i Appa wzniósł się w powietrze. Leciał, delikatnie unosząc się wśród puszystych chmur. Po kilku godzinach lotu Aang postanowił zrobić sobie przerwę. Był przemęczony i głodny. Rozpalił ognisko i oparł się o wielkiego bizona.
  Oczy powoli mu się zamykały. Miał już ułożyć się do snu, gdy usłyszał dziwny szelest w krzakach. Postanowił to sprawdzić. Zauważył człowieka, który powoli zbliżał się do niego. Mężczyzna był umięśniony i nieco starszy od Aanga. Był ubrany w zbroję narodu Ognia, a przy sobie trzymał rzecz, której mnich nigdy w życiu nie widział. Była to nowa broń, która po jedym postrzale mogła zabić nawet niedźwiedzio dziobaka. Chłopak odsunął się.
- Czego chcesz?!- krzyczał Aang zdezorientowany.
- Co tu robisz, młody Avatarze tak późno?- nieznajomy kpił sobie z mnicha.
- Jestem Gen Yu, mag Ognia, który służył Ozaiowi zanim go strąciłeś z tronu! Zapłacisz za to.- mężczyzna wycelował w Aanga tajemnicza broń. Mnich był gotów do walki. Nacisnął wielki czerwony guzik. Chłopak próbował się bronić, lecz na marne. Przeszył go niesamowity ból, upadł. Złapał się za zranione miejsce. W oczach zaczęło robić mu się ciemno… umiera. Jeden oddech… czuł, że odszedł.

środa, 9 kwietnia 2014

Rysunki B.K ~ Zapowiedź dalszych przygód drużyny Avatara!

Witajcie kochani:) Miałam dzisiaj dodać opowiadanie, jednak dowiedziałam się, że mam spotkanie do bierzmowania i wróciłam do domu po 19 :>
Postanowiłam zrobić tą notkę, aby pokazać wam śliczne obrazy, stworzone przez Bryan'a Konietzko.
Pierwszy z nich przedstawia plakat, który w odcinku "Jezioro Laogai" zrobił drukarz dla Aanga.
Bryan opisał to tak "Aang looks like an egg with Aang’s face drawn on it".
Czyli "Aang wygląda jak jajko z tą narysowaną twarzą."

Drugi z nich przedstawia Błękitnego Ducha, za którego w odcinku 13, księgi I przebrał się Zuko.
Trzeci z nich przedstawia pokaz ognia w miasteczku (według mnie miasteczkiem tym była Hira'a, wspomniano o tym w komiksie The Search, gdy przyjaciele szukali Noriko. Katara powiedziała wtedy:
"I thought Hira'a was supposed to be a small town")

Ostatni Bryan opublikował wczoraj na swoim blogu. Przedstawia on Korrę :)




Są prześliczne według mnie :) 
Chciałam was poinformować, że opowiadania będą podzielone na rozdziały :>
Mam już wiele pomysłów, które oczywiście zrealizuję.
Gdy Aang dowie się, kto zabił jego rodziców, będzie bardzo zły i straci zaufanie do Zuko. Avatar nie wytrzymuje presji i wyjeżdża, a raczej wylatuje z Omashu, pozostawiając Katarę, która musi porozmawiać z Zuko. W czasie podróży spotyka go coś złego.

Już jutro ukaże się moje 15 opowiadanie! Jak ten czas szybko leci! :) 
Dziękuję za uwagę. :)
~ Shinnu




niedziela, 6 kwietnia 2014

Tajemnice sprzed wieku, cz. II

Hej:) przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale miałam problemy z internetem :>
Mam dla was zdjęcie Bryan'a i Dante, z imprezy "cosplay'owej", która odbyła się trzy dni temu:)
bez dłużych wstępów, zapraszam do czytania! :)


   Appa leciał już ostatkiem swoich sił. Wszyscy byli zmęczeni i obolali. Aang kierował wielkim bizonem, wypatrując Północnej Świątyni Powietrza. Dzieliło ich kilka chwil od Guru Pathika. Mnich był bardzo szczęśliwy, ponieważ znowu mógł zobaczyć świątynie i swojego przyjaciela.
- Patrzcie! To ona.- krzyknęła uradowana Suki. Appa wylądował na małym, kamiennym placu do medytacji. Przyjaciele zeszli ze zwierzęcia i zauważyli Guru Pathik’a, który oddawał się całkowicie uwolnieniu ducha. Starzec zaprzestał, gdy usłyszał kroki, które zmierzały w jego stronę.
- Witaj Avatarze.- rzekł guru. Podszedł do nich i nisko się skłonił, Aang i reszta zrobiła to samo.
- Co cie tu sprowadza?- spytał zaciekawiony starzec. Mnich opowiedział wszystko swojemu przyjacielowi. O tym, jak dowiedział się o liście od jego rodziców i o tym, że musi lecieć do Północnej Świątyni Powietrza, aby tu dowiedzieć się tajemnicy skrywanej przez jego rodzinę. Starzec był zdziwiony, lecz starał się to ukryć. Pokazał wszystkim ich sypialnie i poszedł do swojej komnaty. Aang i Katara rozpakowali się.
- Idę poszukać jakiś wskazówek.- rzekł Avatar, lecz dziewczyna nie pozwoliła mu samemu iść. Przechadzali się po bogato zdobionym, niekończącym się korytarzu. Przechodzili z komnaty do komnaty, szukając zwojów. Weszli do jednego z pokoi. Był zakurzony i opuszczony. Nikt tu nie przebywał od około stu lat. Przy małym okienku stała duża, przestronna szafa, a obok niej drewniane łóżko. Aang otworzył drzwiczki, na których spoczywała gruba pokrywa kurzu. Zauważył zwój, który leżał na jednej z półek. Był zapieczętowany symbolem magów Powietrza. Mnich spostrzegł w szafie jeszcze jedną rzecz, chusta, w której było coś zawinięte. Aang podał Katarze zwój, a sam odwinął materiał. Nie mógł uwierzyć w to, co zauważył. Cztery przedmioty… te, które Gyatso wraz z innymi mnichami kazali mu wybrać. To były jego zabawki, dawnych Avatarów…. Tyle wspomnień się z nimi wiązało, ale czemu w Północnej Świątyni Powietrza?
  Po policzkach chłopakach zaczęły spływać delikatne łzy. Miał wielką gulę w gardle, znowu ten ból… ten smutek, samotność… te wszystkie wspomnienia, które były najważniejszymi i najszczęśliwszymi w jego życiu. I tak nagle to wszystko odeszło, gdy uciekł.. Nie mógł sobie wybaczyć ucieczki od najbliższych.  Nigdy sobie tego nie wybaczy…. Nawet jakby chciał, nie potrafi. Katara podeszła do mnicha i otarła mu słone łzy z jego różowych policzków. Złapała go za rękę.
- Nie płacz, proszę. Jak ty jesteś smutny, to ja też.- dziewczyna położyła głowę na ramieniu Aanga i spojrzała na jego ręce, które trzęsły się ze złości i smutku. Chłopak odłożył przedmioty, które przywoływały tyle wspaniałych wspomnień. Odwinął czerwoną wstążeczkę i rozwinął zwój.

        Gyatso, żołnierze wraz z władcą Ognia  są już w Yu Dao. Nie mamy zbyt wiele czasu. Gdy Aang urośnie wspomnij o nas i powiedz, że jego matka nazywała się Kori i pochodziła z nacji Nomadów Powietrza, a jego ojciec Noren, pochodził z Narodu Ognia.. Wiem, że może tego nie zrozumieć, ale jego dziadkiem jest.. Sozin.. Niech nigdy o nas nie zapomni. Opiekuj się nim i nie wzywaj pomocy do Yu Dao, bo to i tak nie ma sensu… nie uratujesz nas..

  Aang wpatrywał się w zwój, nie mówiąc ani słowa. Po jego krążyło mnóstwo myśli, których nie mógł zrozumieć. Katara patrzyła niespokojnie na mnicha. Wziął zwój ze sobą i pobiegł szybko do Guru Pathik’a. Dziewczyna próbowała go zatrzymać, lecz Aang był pod wpływem emocji. Zauważył starca na placu medytacji. Rzucił mu zwój na kolana. Nigdy jeszcze nie był taki zły. Dzieliły go zaledwie chwile do wejścia w stan Avatara.
- Czy to prawda?!- krzyknął Aang, klękając na ziemię. Wpatrywał się w czarnookiego starca, który nie mógł uwierzyć, że Avatar znalazł ten zwój. Wziął go do ręki i próbował Aangowi wszystko wytłumaczyć. Mnich nie chciał go słuchać. Mówił, że to nie jest tak, jak Avatar sobie myśli. Katara wybiegła na plac i podbiegła do Aanga. Złapała go za rękę i próbowała uspokoić chłopaka.
- Proszę, kochanie uspokój się. Co było w nim napisane?- mnich pokazał dziewczynie zwój. Aang starał się uspokoić, lecz nie potrafił.
- Kto zabił moich rodziców?!- starzec spuścił głowę w dół, nie chcąc patrzeć w oczy chłopaka. Bał się, że jak Aang dowie się prawdy, stanie się coś naprawdę złego. Mnich usiadł i schował głowę w kolanach. Katara po przeczytaniu zwoju była przerażona. Usiadła obok Aanga i przytuliła go do siebie. Chłopak nigdy się tak nie zachowywał. Guru wstał i odszedł do swojej komnaty.
- Gdzie idziesz?! Zadałem ci pytanie!- starzec udawał, że nie słyszy mnicha. Szybko pobiegł do swojego pokoju. Nie mógł powiedzieć mu prawdy… obiecywał Gyatsowi.
  Aang wstał, wytarł łzy, które cały czas spływały po jego policzkach i wsiadł na Appę. Katara nie wiedziała co robić, ani co mnich miał zamiar zrobić. Postanowiła polecieć z nim. Nie chciała go zostawić samego. Wielki bizon leciał, najszybciej jak mógł. Dziewczyna siedziała cicho z tyłu, w siodle. Nie chciała się odzywać. Nie wiedziała, co Aang chciał zrobić. Po kilku godzinach lotu, dziewczyna ocknęła się i zauważyła gdzie są… w Ba Sing Se.
  Mnich pomógł Katarze zejść. Wziął swoją lotnię i udał się do pałacu władcy Ognia. Straż powitała go niskim ukłonem, lecz mnich nie odwzajemnił tego. Wszedł do komnaty, gdzie odbywało się spotkanie na temat Narodu Ognia. Zuko zauważył zezłoszczonego przyjaciela, który zbliżał się w jego stronę. Stanął naprzeciw jego i patrzył się złowieszczo na koronę z symbolem Narodu Ognia, która znajdowała się na głowie jego przyjaciela. Zuko był zdezorientowany i nie wiedział co powiedzieć. Kazał wszystkim wyjść. Katara złapała mnicha za rękę, ponieważ bała się, że zrobi coś, czego może żałować przez całe życie.
- Dowiedziałem się prawdy! My… jesteśmy rodziną.- władca Ognia spojrzał na Aanga i po chwili opuścił głowę w dół. Gdy jego ojciec, Ozai przebywał w więzieniu, powiedział mu wszystko. Wiedział, że mnich dowiedział się tajemnicy o jego rodzicach.. oraz o jego dziadku. Bał się tego pytania, które krążyło po jego myślach od rozmowy z ojcem.
- Kto zabił moich rodziców?!- Aang spojrzał na Zuko, ale władca odwrócił wzrok. Wiedział, kto to zrobił…


czwartek, 3 kwietnia 2014

Tajemnice sprzed wieku, cz. I

Hej :) Przepraszam, że tak długo musieliście czekać, ale nie było mnie wczoraj. Bez dłuższego wstępu zapraszam do czytania. Druga część pojawi się jutro! :)


   Przyjaciele nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli. Kolejna wojna..i to do tego pomiędzy Plemionami Wody?! Katara i Sokka byli przerażeni i zdziwieni. Aang wiedział, że powinien im to powiedzieć, lecz w sercu czuł ból. Nie znosił, gdy jego ukochana cierpiała. Zapadła cisza. Katara wstała ze stołu i wybiegła na dwór. Sokka poszedł do swojego pokoju. Aang wybiegł za dziewczyną, a Toph z Suki zostały w domu, w przerażającej ciszy.
  Awatar szukał swojej narzeczonej po całym Omashu. Znalazł ją, gdy siedziała sama nad rzeczką, która przepływała przez przepiękny, liściasty lasek. Aang spokojnie podszedł do dziewczyny i usiadł koło niej. Mnich otarł z jej chłodnych, różowych policzków łzy. Katara rzuciła się na szyję chłopaka i wtuliła się w jego szatę. Bała się o swojego ojca, babcię i dziadka., a jeśli… oni.. Katara nie chciała nawet o tym myśleć. Wpatrywała się w niebo. Aang wiedział, co dziewczyna czuła. Ból, strach, cierpienie. Nie mógł tego znieść.. Katara usnęła, wtulona w jego szaty. Wziął ją na ręce, bez trudu. Była leciutka jak piórko. Jej piękną i rozpłakaną twarz oświetlało światło księżyca. Uniósł się ze swoją ukochaną w powietrze. Poruszał się po niebie zręcznie i delikatnie. Powietrze było Aanga żywiołem, życiem…
  Doleciał do domu Vanick’a i zaniósł śpiąca dziewczynę do sypialni. Sam zaś poszedł na zewnątrz, aby chwile ochłonąć. Toph jeszcze nie spała. Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Znowu wojna… i to pomiędzy Biegunami? To bratnie plemiona, co może doprowadzić do wojny pomiędzy nimi.. Niewidoma dziewczyna wstała i wyszła z domu. Zauważyła Aanga, siedzącego na trawie i medytującego. Podeszła i usiadła obok niego.
- Przejmujesz się tym wszystkim?- spytała Toph, patrząc się w otchłań. Czasami chciała, aby powrócił jej wzrok. Chciałaby zobaczyć jak wyglądają jej przyjaciele, lecz to życie, jakie do tej pory wiedła było spokojne i pełne niespodzianek.
- Tak. To mnie już przerasta. Wiem, że jestem Avatarem i muszę nieść pokój, ale dopiero co zakończyłem stuletnią wojnę, a znowu bratnie plemiona za niedługo rozpętają wojnę domową!- mówił rozgoryczony Aang. Toph wiedziała, co mnich czuł. Smutek, ból i cierpienie krążyły w jego ciele. Niewidoma dziewczyna wstała i wróciła do domu. Wiedziała, że chłopak musi zostać sam i to przemyśleć.
  Nazajutrz wszyscy byli na nogach. Katara przygotowywała śniadanie, a Sokka i Suki siedzieli w milczeniu. Nikt nie miał uśmiechu na twarzy. Aang wstał, ubrał pomarańczowe spodenki oraz szatę i wszedł do kuchni.
- Wiem, że jesteście przejęci całą tą sprawą... musimy lecieć na Biegun, lecz zanim to zrobimy udamy się do Guru Pathika… muszę poznać tajemnicę moich rodziców.- rzekł mnich, siadając przy stole.
- Co?! Rozpętała się wojna pomiędzy Biegunami, a ty myślisz teraz o swoich rodzicach?- krzyknął zezłoszczony Sokka. Wstał ze stołu, wysłał Aangowi przerażające spojrzenie i poszedł do swojego pokoju. Chłopak nie wiedział, co zrobić.
- Sokka, czekaj! Wojna pomiędzy Plemionami rozpęta się za kilka tygodni, a my i tak tego nie powstrzymamy! Avatar Roko radził mi, abyśmy się na razie nie narażali!- Aang pobiegł za Sokką, lecz wojownik nie zamierzał go słuchać i zamknął przed nim drzwi. Mnich wrócił do kuchni, tracąc nadzieje.
- Kochanie nie martw się. Wiesz, jak Sokka jest przywiązany do Bieguna… tak jak ja, ale rozumiem to wszystko. Porozmawiam z moim bratem.- Katara położyła dania na stole i poszła do pokoju chłopaka. Prosiła go, aby ją wpuścił, lecz na marne. Chłopak stał na balkonie, wpatrując się w słońce, które wystawało zza piętrowych domków. Nie mógł uwierzyć, w to co powiedział Avatar. Jego rodzice byli dla niego ważniejsi od wojny? Nie rozumiał tego, a nawet nie chciał zrozumieć.
  - Sokka, wpuść mnie proszę. Musimy porozmawiać.- mówiła delikatnym i czułym głosem dziewczyna. W końcu drzwi się otworzyły i Katara weszła do środka. Usiadła na łóżku.
- Ty źle zrozumiałeś Aanga, on nie chciał cię tym zranić.
- Doprawdy?! Nie chciał mnie zranić? Ty go jeszcze bronisz… Muszę zostać sam i to przemyśleć.- Katara rozumiała swojego brata. Wstała i wyszła z pokoju. Wróciła do kuchni , lecz nie było tam Aanga. Toph oznajmiła jej, że mnich wyszedł zaraz po tym, jak ona poszła do Sokki. Dziewczyna postanowiła poszukać swojego chłopaka. Znalazła go, gdy siedział sam w małej świątyni, która znajdowała się koło pobliskiego lasu. Chłopak siedział ze skrzyżowanymi nogami i medytował. To była najlepsza forma przemyślenia wszystkiego i uspokojenia się. Gdy mnich usłyszał kroki przestał medytować.
- Mogę usiąść?- spytała Katara. Chłopak kiwnął głową i wpatrywał się w piękne, niebieskie oczy dziewczyny. Przytuliła się do niego, a on objął ją jedną ręką.
- Nie chciałem, żeby Sokka źle mnie zrozumiał… ja po prostu… chcę się dowiedzieć prawdy o moich rodzicach, których nigdy nie poznałem. Nie wiem jak to jest posiadać prawdziwą, szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Nigdy nie miałem mamy i taty. To nie oni mnie nauczyli chodzić, mówić, czytać. Gdy byłem mały miałem nadzieję, że rodzice kiedyś po mnie wrócą.. nie rozumiałem, czemu mnie zostawili. Mnich Gyatso był moją jedyną rodziną, był dla mnie jak ojciec. Jednak czułem się samotny, opuszczony.- po policzkach chłopaka spływały delikatne łzy. Katara przytuliła się jeszcze mocniej do mnicha i otarła mu łzy.
- Kochanie, chociaż wszyscy, których bardzo kochałeś odeszli, to nadal masz nas..  my jesteśmy twoją rodziną! Proszę cię, nie płacz. Polecimy jutro do Północnej świątyni Powietrza.- Katara położyła delikatnie dłoń na policzku chłopaka, wpatrywała się w jego szarawe oczy. Dziewczyna przybliżyła się do mnicha i czule go pocałowała. Aang wstał, złapał Katarę za rękę i oboje wrócili do domu.
  Nazajutrz wszyscy byli gotowi do drogi. Sokka wyszedł na dwór, złożył swoje rzeczy w siodle Appy. Aang przygotowywał bizona do drogi, a Katara brała ostatnie bagaże z domu.
- Dziękujemy ci Vanick’u za twoją gościnność. Dziękuję, że powiedziałeś mi o moich rodzicach… obiecuję, że dowiem się prawdy.- Aang wraz z jego przyjaciółmi skłonił się starcowi. Vanick przytulił chłopaka, a w gardle miał wielką gulę. Mnich wszedł na Appę, spojrzał na swojego przyjaciela i posmutniał, lecz obiecał mu przecież, że dowie się tajemnicy i tu wróci… obiecywał. Mnich krzyknął –Hop, hop! – i wielki, puszysty bizon wzniósł się w powietrze. Unosił się w powietrzu delikatnie, popychany lekkim wiatrem.


wtorek, 1 kwietnia 2014

April Fool z Drużyną Avatara!

Hej:) Dzisiaj Prima Aprillis, więc życzę wam dużo....dowcipów haha;)
Oficjalne konto Nickelodeon'a opublikował tweet, w którym możemy odczytać, że oficjalny zwiastun księgi 3: Zmiana ukaże się dzisiaj o 20.

Lecz niestety, tweet został usunięty, a wszystko to, okazało się nieprawdą. Przykro mi, moi kochani, na zwiastun i większość informacji o księdze będziemy musieli poczekać na SDCC ( San Diego Comicon).
Jeżeli nie wiecie co to jest, wytłumaczę wam. To zlot fanów nie tylko Avatara, ale także innych mang i anime. Jest ogromnym zlotem. Pojawiają się tam co roku najnowsze informacje o serii Avatara. Pojawiają się na nim Bryan Konietzko, Michael Dante DiMartino i wszyscy twórcy Aanga i Korry:) Także aktorzy. W tym roku zaszczycą swoją obecnością Janet Varney (Korra), PJ Byrne (Bolin), David Faustino (Mako), Dante Basco (Zuko, a w Legendach Korry Generał Iroh II), Seychelle Gabriel (Asami) i pozostali aktorzy:)
A oto nowe zdjęcie z LOK, najprawdopodobniej będzie "otwierać" 3 księgę. Chodzi mi o to, że będzie tak samo się rozpoczynać, lecz bez statuy Aanga, ponieważ w ostatnim odcinku 2 księgi Vaatu (Unalaq) strącił ją do wody.
Lecz nie przejmujcie się! To zdjęcie jest najprawdopodobniej podróbką, a początek w księdze 3 musi być taki jak w księdze 1 i 2. Nie mogliby nam tego zrobić.
Czyli...PRIMA APRILLIS! :)
Opowiadanie pojawi się dzisiaj ok. 22 :)
zapraszam na mojego twittera! @aangspirit
 A ten obrazek poprawił dzisiaj mój humor, haha ;)